czwartek, 1 września 2016

Nowy Świat- Rozdział 8 Zaufanie raz stracone w przyszłości będzie naruszone

Siemaneczko! :)  Pojawiam się z kolejnym rozdziałem Nowego Świata, (kto wie czy nie ostatnim XD ).  Króciutki, bo króciutki, ale starałam się. Jest tam chyba jedno przekleństwo, ale wolę uprzedzić >:) NO to miłego czytanka. Napiszcie mi w komkach odp na standardowe 3 pytanka :)
1.Czy opowiadanie Wam się podoba i jaka jego część najbardziej?
2.Która postać przypadła wam najbardziej do gustu i dlaczego?
3.Której postaci nie lubicie i dlaczego?

Ewentualnie 4.Czy podoba ci się ten styl tzn. Pisanie w czasie teraźniejszym?


__________________________________________________
Rozdział 8
„Zaufanie raz stracone w przyszłości będzie naruszone”
                                      *V*

         -On mi tego nie wybaczy- krzyczę już jakby sama do siebie
Przemieszczam się po parkingu dosyć szybkim krokiem szukając samochodu i co chwilę nawołując Lukę. Ciężko mi się skupić przez silnie bijące serce i z każdą chwilą wzrastającą adrenalinę. Układam sobie w głowie, co zamierzam mu powiedzieć, gdy już go znajdę. Mimo wspaniałych ocen z polskiego w szkole średniej, wszystkie moje słowa wydają się być zbyt banalne, głupie i bez sensu. Żadne z nich nie jest w stanie opisać tego, co dzieje się wewnątrz mnie. Straszliwe wyrzuty sumienia, wściekłość, frustracja, nienawiść i miłość. Mnóstwo myśli krząta mi się po głowie. Nie wiem jak skrajne emocje mogą pchać się do głowy w jednej sytuacji. Jak mogą oddziaływać wzajemnie na siebie? I wpływać na moje racjonalne niegdyś decyzje. Z płaczem rzucam się na asfalt mokry już od deszczu, który już od dłuższego czasu zalewa ulice Los Angeles. Jest odzwierciedleniem mojego serca i myśli. Smutną rzeczywistością i szarym światem pełnym bólu i cierpienia. Moje łzy łączą się w jedno razem z kroplami równie słonego jak one deszczu. Dlaczego ludziom tak ciężko stać się jednością? Dlaczego zadają sobie tyle bólu? Dlaczego ja… zadaję tyle bólu? Zanoszę się płaczem klęcząc z twarzą zwróconą w stronę nieba. Jak bardzo muszę być skupiona na płaczu, że nie zauważam czyjejś obecności? Rąk obejmujących moje wątłe zziębnięte ciało.

-Przepraszam za to - na czyjś szept wzdrygam się i odwracam głowę w stronę osobnika za mną. Przyglądam się tylko chwilę, żeby zidentyfikować przez łzy, kim jest mężczyzna. Zaczynam krzyczeć. Nie kontroluje emocji. Moim ciałem wstrząsają dreszcze. Pada mnóstwo nieprzyjemnych słów, których nie zamierzam nigdy żałować

-Przecież kazałam ci mnie zostawić! Dlaczego nie słuchasz? Dlaczego znowu się wtrącasz?

-Nie krzycz, uspokój się- chłopak próbuje do mnie podejść i objąć mnie jednak odpycham go z taką siłą, o jaką bym się nigdy nie posądziła

-Nie uspokoję się i nie dotykaj mnie! Rozumiesz? Mam cię dość. Wypierdalaj!- Wrzeszczę przez łzy

-Mad! Proszę.–Obiecuję, że jeśli jeszcze raz usłyszę jego głos to go zabiję

-Nie słyszałeś gówniarzu? Ona nie będzie z tobą rozmawiać
Znów przeszły mnie dreszcze tym razem odrobinę przyjemniejsze. Tak dobrze usłyszeć jego głos tuż za sobą, a Lucas? Lucas odszedł.

-Lu…Luca- serce wali mi jak oszalałe. Wystarczyło jedno zdanie wypowiedziane przez niego, aby mój świat wywrócił się do góry nogami. Odwracam się bardzo powoli, aby odwlec moment spotkania naszych oczu ze sobą. Niestety widzę tylko jego plecy- Zaczekaj! Nie idź! Zostań ze mną! Nie opuszczaj! Już nigdy... Przepraszam.

-Madlen? Powiedz mi czy warto? Czy warto zaufać na nowo?- Mówiąc te słowa chłopak odwraca się, a w jego oczach widać małe kropelki, które za wszelką cenę chcą się wydostać. Spoglądam w jego karmelowe tęczówki, które w półmroku przypominają czerń. Nasze oczy spotykają się na chwilkę, wystarczająco długą, żebym mogła się upewnić, ale też wystarczająco krótką, żebym nie mogła się rozmyślić.

-Warto- szepczę ledwo wydając dźwięk z moich ust zagłuszona przez deszcz. Po raz drugi jestem świadkiem jak najlepszy free skier, jakiego było mi poznać, płacze tuląc mnie do siebie i głaszcząc lekko po głowie.-Zostaniesz? Na Zawsze?

-Zostanę…

                                  ~Opiekuj się mną jak byś był moim bratem,
                                       Kochaj mnie jak matka.
                                       Zmęczoną podtrzymasz mnie, 
                                       W błędzie upomnisz mnie,
                                       Zagubioną odnajdziesz mnie?~*

*Will u be there- Michael Jackson

                                                                                                            Nammi